Bayern Monachium – Liverpool FC 1:3

Opublikowano: 14-03-2019

Wróć do spisu artykułów



Liverpool wybił Bayernowi z głowy marzenia o triumfie w Champions League.

Robert Lewandowski

 

BARCELONA ROZBIŁA REAL

Wielkie marzenie o triumfie w najważniejszych rozgrywkach nasz napastnik musi odłożyć co najmniej na rok. Robert Lewandowski i Bayern Monachium okazali się gorsi od Liverpoolu i do ćwierćfinału awansowali The Reds. Bezbramkowy remis w pierwszym spotkaniu okazał się dla Niemców jednak kiepskim, a nie dobrym wynikiem. 

Siedzisz sobie wygodnie przed komputerem i sączysz drugą caipirinhę. Pracowałeś w tym tygodniu przez całe 4 godziny. Już wystarczy, nie warto się przepracowywać. Czas wrzucić na Fejsa zdjęcie stóp na tle pięknej plaży, zamknąć laptopa i trochę popływać. Przecież możesz – w końcu zarabiasz w Internecie. 

Wzajemne prezenty

– Im bliżej będzie rewanżu, tym bardziej piłkarzy Bayernu będzie uwierać bezbramkowy remis na Anfield. Będą zdawać sobie sprawę, że jeden gol dla nas może być dla nich zabójczy – mówił po pierwszym spotkaniu menedżer The Red Jürgen Klopp. I jego scenariusz zaczął się sprawdzać.

Po początkowym badaniu się do ataku ruszyli goście. Nie musieli się nawet zbytnio wysilać z objęciem prowadzenie, bo prezent postanowił im wręczyć Manuel Neuer. Niemiecki gokiper, którego znakiem firmowym były wypady daleko od własnej bramki, w ostatnim czasie zrezygnował z takiej gry. Nie wiadomo, po co zdecydował się do niej wrócić akurat w środę. Dał się ośmieszyć Sadio Mane i reprezentant Senegalu wyprowadził Anglików na prowadzenie.

Jednak gracze Liverpoolu nie chcieli być dłużni z prezentami. Skoro dostali gola, to też go oddali, a konkretnie były kumpel Neuera z czasów gry w Schalke, czyli Joel Matip. Reprezentant Kamerunu wpakował piłkę do własnej bramki. Ale nawet gdyby nie dotknął piłki, to zrobiłby to Lewandowski. Gospodarzom autor trafienia był obojętny, najważniejsze dla nich było, że jeszcze przed przerwą wrócili do gry.  

Druga połowa to przede wszystkim niepewność Bayernu. Widać było obawy w oczach zawodników Niko Kovača, bo nie wiedzieli, czy zdecydowanie zaatakować bramkę Alissona, czy jednak zagrać ostrożnie, żeby nie nadziać się na kontrę. Ostatecznie gola i tak stracili, ale po rzucie rożnym, gdy uderzeniem głową po wyskoku w stylu Cristiano Ronaldo popisał się Virgil van Dijk. Było to trafienie na miarę awansu do ćwierćfinału. Gospodarzy ostatecznie dobił Mane, od którego akcji zaczęło się środowe nieszczęście mistrza Niemiec.

Najgorzej z Bawarczykami

Dla Lewandowskiego odpadnięcie już w pierwszej pucharowej rundzie jest najgorszym wynikiem odkąd w 2014 roku trafił do Bayernu. Trzykrotnie dochodził do półfinału, raz zakończył udział w LM na ćwierćfinale. Wielkie marzenie Polaka z każdym sezonem coraz bardziej się oddala.

 trzech studentów chętnie umili czas znudzonym Panom

Bayern Monachium – Liverpool FC 1:3 (1:1)

Bramki: Matip 42 samobójcza – Mane 26 i 84, van Dijk 69. 

Bayern: Neuer – Rafinha, Süle, Hummels, Alaba – Javi Martinez (72 Goretzka), Thiago Alcantara ż – James (79 Renato Sanchez) – Gnabry, Lewandowski, Ribery (61 Coman). Trener: Kovač.

Liverpool: Alisson – Alexander-Arnold, Matip ż, van Dijk, Robertson ż – Henderson (13 Fabinho ż) – Wijnaldum, Milner (87 Lallana) – Salah, Roberto Firmino (83 Origi), Mane. Trener: Klopp.





Back to top
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.Rozumiem